Gdynia

..:: Gdynia, Moja Gdynia - informacje o mieście i porcie, galerie zdjęć ::..

Kontakt |

..::: Chylońska Święta Góra - Góra Mikołaja :::..

"Zaraz za wsią Chylonia, opodal drogi, którą się jedzie do Gdańska, jest góra powszechnie nazywana Górą Świętą lub Górą Świętego Mikołaja. Wysoka jest co najmniej na 200 stóp. Zaokrąglona, spiczasta, gęstym lasem porosła, z której jest piękny widok. Wiodą na nią dwie drogi: jedna wozowa naokoło góry i druga ścieżka, która idzie prosto pod górę".
Autor tych słów, ksiądz Fankidejski w swej książce "Obrazy cudowne i miejsca w dzisiejszej diecezji chełmińskiej" wspomina o dwóch drogach prowadzących na wierzchołek góry, tymczasem przez ponad sto lat ludzie wydeptali już nowe ścieżki. W latach pięćdziesiątych północne zbocze wzniesienia, tuż u szczytu zamienione zostało w żwirownię. Wielka połać liściastego lasu porastającego Górę Św. Mikołaja przestała istnieć.. W miejscu drzew pojawił się piach. Na szczęście żwirownię zlikwidowano. Przetrwał niezwykły urok góry .

Istnieją na świecie miejsca otoczone nimbem tajemniczości. Bywają to często uroczyska, mokradła, ruiny świątyń, kamienne kręgi i święte góry. Każde z tych miejsc kryje w sobie niesamowite historie.
Dotyczy to również góry Świętego Mikołaja w Gdyni Chyloni.
Istnieją przesłanki, że górę uznano za magiczną jeszcze przed nastaniem chrześcijaństwa. Niedawno odnaleziono na jej zboczu prawdziwy skarb - wykopalisko z epoki łużyckiej. W grobie znacznej widać persony znajdowały się wykonane z brązu spirale naramienne w kształcie węży, kabłączki skroniowe, fibule (zapinki), figurki. Już praojcowie uznali górę za miejsce godne pochówku swoich bliskich. Ponadto odnaleziono liczne pamiątki z późniejszych czasów: krzyżyk Św. Benedykta, medalik z wizerunkiem Ignacego Loyoli, krzyżyki z brązu i cyny, medal wybity ku czci papieża Leona XII, medalik ze Św. Dominikiem , prawie sto monet tzw. "półtoraków" Zygmunta III Wazy, szelągi ryskie oraz jedyny zachowany "Postrach Demonów" czyli egzemplarz medalika Św. Benedykta z XVII wieku. Można domniemać, że wszystkie przedmioty to wota pozostawione w ofierze na Świętej Górze przez wiernych pielgrzymujących do stojącej tam niegdyś kaplicy...
Bowiem według podań wiele się tu wydarzyło cudów .
Wydana w 1880 roku w Pelplinie książka księdza Fankidejskiego zawiera niejedną historię zwiazaną z chylońskim wzgórzem. Jak stara wieść niesie, Święty Mikołaj obrał sobie to miejsce od niepamiętnych czasów, jeszcze przed luterską reformacyją, ku czci swojej i wielkie łaski i cuda wyświadczał wszystkim tym, którzy go o to prosili. Około roku 1770, ówczesny sołtys Gdyni, człowiek z zacnej kaszubskiej rodziny Kurów, wzniósł na Świętej Górze kaplicę. Była ona pisze ks. Fankidejski - po prusku stawiana, długa co najmniej 40 stopy, kryta dachówką. We wieży wisiał mały dzwonek. Wewnątrz w kaplicy stał ołtarz skromny, zwrócony na południe. Na ołtarzu umieszczono figurę świętego Mikołaja. Od tego czasu wiele ludzi przybywało do Chyloni na odpusty 6 grudnia i w dni krzyżowe.
Kiedy nadeszły dni reformacji, nie podobały się luteranom katolickie pielgrzymki. Przyszli więc nocą do kapliczki i wykradli figurę świętego. Ukryli ją w sobie znanym miejscu. Na darmo. Zdarzył się cud i święty sam wrócił na szczyt swego wzgórza. Zdenerwowali się "niecni luteranie" i po barbarzyńsku nogi figurce obcięli, by nie mogła powracać. Raz, drugi, trzeci. I za każdym razem nogi przyrastały a Święty Mikołaj do kapliczki wracał. W końcu chyba miał dość tej walki z ludzką głupotą i fanatyzmem. Gdzieś zaginął. Ludzie jednak nadal ciągnęli na szczyt wzgórza, modlili się do nieobecnego świętego i czerpali wodę ze starej studni. Strażnikiem tego miejsca miał być pobożny pustelnik imieniem Weseli. A była to woda niezwykła - według księdza Fankidejskiego "okazywała się niezwykle skuteczną od wszelkich chorób". Szczególnie dobra była w leczeniu ślepoty. W podzięce wierni różne wota zostawiali przy studni.
Pewien niegodziwiec zmylił uwagę pustelnika i wykorzystał cudowną wodę do leczenia końskiej ślepoty. Skutki były opłakane - wprawdzie koń przewidział, lecz oślepł jego właściciel, a woda straciła swe właściwości. Zmarł ze zgryzoty stary pustelnik , studzienka zniknęła i pielgrzymki przestały dążyć na szczyt chylońskiego wzgórza. Po 75 latach nie remontowaną kapliczkę przewróciły grudniowe sztormy. Nie odbudowano już kaplicy na górze, ale za to w roku 1887 wzniesiono w Chyloni nowy murowany kościół pod wezwaniem Św. Mikołaja. W tej właśnie świątyni - rozbudowanej w latach osiemdziesiątych naszego stulecia znajduje się przeniesiona według podań figura Św. Mikołaja. Miejsce po dawnej kaplicy popadło w zapomnienie.
W ziemi pozostały wota, pieniądze, drobiazgi przynoszone przez pielgrzymów . Nadszedł rok 1938. Gdynia rozbudowywała się. W Chyloni trwały prace przy ul. Morskiej. Informacja o pierwszym odkryciu skarbu ukazała się nawet w "Gazecie Kartuskiej" z 26 marca 1938 roku "Cenny skarb wykopano w Gdyni", a pod nim notatka informująca, że u podnóża góry św. Mikołaja robotnicy wykopali gliniany garnek zawierający 1464 monety z połowy XVIII wieku. Wśród nich: srebrne talary Fryderyka - Wilhelma i Augusta Mocnego, srebrne półgrosze oraz niklowe i miedziane monety z wizerunkiem Katarzyny Wielkiej Stanisława Augusta Poniatowskiego i Marii Teresy. Skarb przekazano Muzeum Miejskiemu w Gdyni". Po wojnie skarb ten do muzeum nie wrócił. Nie wiadomo, co się z nim stało.
Lecz to jeszcze nie koniec historii wzgórza. Niedawno Chylońscy parafianie postanowili przywrócić górze jej dawny , religijny charakter. Ktoś wpadł na pomysł zbudowaniana szczycie kamiennej groty. Zakupiono figurkę Matki Boskiej. Dzieci i młodzież ze szkoły nr 10 pomogły w uprzątnięciu terenu. Przy drodze prowadzącej na Świętą Górę zbudowano ławeczki. 25 marca 1996 roku. W dzień Zwiastowania Najświętszej Marii Panny, przy grocie odprawione zostało pierwsze nabożeństwo.



| Best viewed at 1024 x 768 | | Strona Główna | Kontakt